.:: Czemu Nie ::.
19sty/10wył.

Szpital w katedrze

Choroba. To jedne z tych chwil, kiedy przeko­nujemy się na własnej skórze, że umysł i ciało to tylko sztuczne rozdzielenie na poziomie języka i skutek kalectwa cywili­za­cyjnego. Jedna nowszych zachodnich teorii medycznych, dotycząca tkanek łącznych i ich inteli­gencji w ciele jako dodat­kowego rozumu, głosi, że istnieje kilka kluczowych miejsc przeka­zu­jących informację, kiedyś pełniąc też funkcję mecha­niczną sprężyny wpływającej na kątowy ruch stawu. Należy do nich choćby napinacz powięzi szerokiej — ten fragment ciała, którego nie używamy już nawet przy załatwianiu się. Teraz siadamy na sedesie i po krzyku. Na jednym seminarium taijiquan usłyszałem zaś, że Chińczycy dlatego są zdrowsi, że walą kupę „na spartanina”. Niby to parę minut dziennie, ale przeliczmy to sobie razy dni, razy miesiące, czy razy lata.

Ale przy chorobie, gdy „tylko” ciało choruje, to umysł leży odłogiem. No bo szpital w katedrze.

Komentarze (0) Trackbacks (0)

Przepraszam, dodawanie komentarzy zablokowane.

Trackbacks are disabled.