Szpital w katedrze
Choroba. To jedne z tych chwil, kiedy przekonujemy się na własnej skórze, że umysł i ciało to tylko sztuczne rozdzielenie na poziomie języka i skutek kalectwa cywilizacyjnego. Jedna nowszych zachodnich teorii medycznych, dotycząca tkanek łącznych i ich inteligencji w ciele jako dodatkowego rozumu, głosi, że istnieje kilka kluczowych miejsc przekazujących informację, kiedyś pełniąc też funkcję mechaniczną sprężyny wpływającej na kątowy ruch stawu. Należy do nich choćby napinacz powięzi szerokiej — ten fragment ciała, którego nie używamy już nawet przy załatwianiu się. Teraz siadamy na sedesie i po krzyku. Na jednym seminarium taijiquan usłyszałem zaś, że Chińczycy dlatego są zdrowsi, że walą kupę „na spartanina”. Niby to parę minut dziennie, ale przeliczmy to sobie razy dni, razy miesiące, czy razy lata.
Ale przy chorobie, gdy „tylko” ciało choruje, to umysł leży odłogiem. No bo szpital w katedrze.
