CzemuNie

Kategorie
C

Gonzowizje kultury płaskiej

Po prawie dziesięciu latach domknąłem wczorajszą nocą swój romans z komiksowym serialem “Transmetropolitan“. W lipcu 2002 roku, pachnące już śniętym krabem wydawnictwo Mandragora, wyrzuciło na rynek zbiór pierwszych trzech zeszytów, zatytułowany “Powrót na ulicę“, by w kolejnym roku zawiesić działalność i żywcem pogrzebać niedokończoną w Polsce serię. Jakoś tak wtedy koincydencjalnie zlepiłem się z pisarską twórczością Huntera S. Thompsona, a o głównym bohaterze “Transmetropolitana“, dziennikarzu Spiderze Jerusalem, alter-ego Huntera, wrzuconego scenariuszem Warrena Ellisa w świat niedalekiej przyszłości, zapomniałem na osiem lat.

 

W komiksie pobrzmiewają bardzo zniekształcone echa politycznego reportażu z książki “Fear and Loathing on the Campaign Trail ′72” i filmowych reminiscencji  “Where the Buffalo Roam“. Spider, niczym Hunter w 1972 roku, zanurza się w politycznym tripie kampanii politycznych, zmuszony do powrotu z gór kontraktem wydawniczym na książki o takiej tematyce. Jednak to nie te podobieństwa są najciekawsze, a epilog, który sam Thompson dopisał do komiksu dwa i pół roku później.

Tu ostrzeżenie, jeśli nie czytałeś/aś, a masz ochotę na lekturę, to tu przerwij, bo właśnie bezczelnie przymierzam się do zdradzenia finału.

W ostatnim, 60 zeszycie serii, datowanym na listopad 2002 roku, Spider Jerusalem wraca w góry, gdzie z wysmażonym i-Bombardowaniem mózgiem zmienia się powoli w warzywo, tracąc władzę nad neuronami i swoją najbardziej zabójczą bronią – słowem pisanym. Czy dziwak miał szansę wrócić? Warren Ellis stwierdził, że tak i zabrał mu z ręki pistolet, którym Spider zamierzał odstrzelić sobie łeb w ostatnich kadrach. Kamera szybuje w niebo w pozornym happy endzie, by tkwić tam w zawieszeniu do 20 lutego 2005 roku, gdy Hunter S. Thompson zakończył swoje życie z takim przytupem, na jakie Spiderowi nie starczyło futurystycznych jaj.

Pa, doktorze Gonzo. Byłeś zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć. A przynajmniej dla kultury płaskiej.

Gato

Doktor zhabilitowany w dziedzinie hedonistyki stosowanej. Dzięki wchłonięciu opium magnum subgeniuszyzmu wszedł na drogę transgresji, gdzie spotkał Jedyną i Prawdziwą Boginię, Eris. Od tego momentu nieustannie zmienia fryzury, wagę, figurę, skarpetki, tunele mentalne, zawody i adresy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *