CzemuNie

Kategorie
C

Jestem w Bas-Lag

Na jeb­nię­te­go Jab­be­ra i świę­tą ruję! Pal­cem poka­żę kto skradł mi czas. To Chi­na Miévil­le, bry­tyj­ski pisarz szu­flad­ku­ją­cy sam sie­bie w pod­ga­tun­ku fan­ta­sty­ki, „weird fic­tion”. Ostat­nie tygo­dnie spę­dzi­łem w świe­cie Bas-Lag, peł­nym irra­cjo­nal­nych zało­żeń, nie­sa­mo­wi­to­ści, gro­zy i prze­wy­obraź­ni, wykre­owa­nych w książ­kach „Dwo­rzec Per­di­do”, „Bli­zna”, „Żela­zna Rada” i opo­wia­da­niu „Jack”. Kra­dzież ele­ganc­ka, któ­ra przy­po­mnia­ła mi cza­sy dzie­ciń­stwa. Wte­dy też zda­rza­ło mi się prze­je­chać przy­sta­nek za dale­ko z powo­du książ­ki.

Jego książ­ki są pesy­mi­stycz­ne. I wie pan cze­mu?” – oznaj­mił mi jeden obwoź­ny sprze­daw­ca z alle­gro – „Bo on jest ate­istą. Tu nie ma wia­ry w Boga. Nie ma nadziei!” I co? I nic. Pierd­nię­cie i wzru­sze­nie ramion. Moim zda­niem han­dlarz strze­la w płot, bo Miévil­le wytrą­cą mu epi­sto­lar­ne­go kapi­szo­na swo­ją nie­po­skro­mio­ną wyobraź­nią i wizją. A wła­śnie te przy­mio­ty to jedy­na rzecz tłu­ma­czą­ca kosz­tow­ną ener­ge­tycz­nie egzy­sten­cję czło­wie­ka, jako gatun­ku, na tej pla­ne­cie. I jeśli już, to z ksią­żek Bas-Lag prze­bi­ja mizan­tro­pia i kosmicz­na kome­dia ludz­ko­ści. Czy Pol­ska czy książ­ko­we pań­stwo-mia­sto Nowe Cro­bu­zon, ludzie sta­no­wią sami dla sie­bie naj­więk­sze zagro­że­nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.