Jestem w Bas-Lag
Na jebniętego Jabbera i świętą ruję! Palcem pokażę kto skradł mi czas. To China Miéville, brytyjski pisarz szufladkujący sam siebie w podgatunku fantastyki, „weird fiction„. Ostatnie tygodnie spędziłem w świecie Bas-Lag, pełnym irracjonalnych założeń, niesamowitości, grozy i przewyobraźni, wykreowanych w książkach „Dworzec Perdido”, „Blizna”, „Żelazna Rada” i opowiadaniu „Jack”. Kradzież elegancka, która przypomniała mi czasy dzieciństwa. Wtedy też zdarzało mi się przejechać przystanek za daleko z powodu książki.
„Jego książki są pesymistyczne. I wie pan czemu?” – oznajmił mi jeden obwoźny sprzedawca z allegro – „Bo on jest ateistą. Tu nie ma wiary w Boga. Nie ma nadziei!” I co? I nic. Pierdnięcie i wzruszenie ramion. Moim zdaniem handlarz strzela w płot, bo Miéville wytrącą mu epistolarnego kapiszona swoją nieposkromioną wyobraźnią i wizją. A właśnie te przymioty to jedyna rzecz tłumacząca kosztowną energetycznie egzystencję człowieka, jako gatunku, na tej planecie. I jeśli już, to z książek Bas-Lag przebija mizantropia i kosmiczna komedia ludzkości. Czy Polska czy książkowe państwo-miasto Nowe Crobuzon, ludzie stanowią sami dla siebie największe zagrożenie.
| Ten wpis został napisany przez Gato na 2010/12/27 o 16:22, i jest w kategorii Książki. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |




Bill Hicks
Death In June
Erowid
Hunter S. Thompson
I Liq Chuan