Marokotrip #3: W pętli chaosu
(23 kwietnia 2011) Jak najłatwiej rozpoznać buraka z wiochy koło Asni na wojażach po Marrakeszu?
Po butach.
Przejście przez podwzgórze Atlasu Wysokiego pozostawia trwały ślad na obuwiu, do którego przylepia się brunatno-rdzawa gliniasta maź, po czym tkwi tam nieusuwalna na wieki, niczym uschnięte ptasie gówno. Nie ma szans, aby wyjść z gór bez szwanku. Więcej >
Marokotrip #2: W stronę Marrakeszu
23 kwietnia 2011. Z Imilu nie kursuje żaden publiczny środek transportu. Postoje taksówek w Maroku to swoiste węzły spedycyjne: od Grand Taxi, czyli cygańskich linii przewozowych w zlepionych taśmą mercedesach, po Rodzinne Linie Busowe, będące kwintesencją wiejskiego tranzytu.
W jedynej Wielkiej Taksówce na postoju królował niepodzielnie Arab z sumiastym wąsem. Jego propozycja cenowa dowozu do Więcej >
Marokotrip #1: W dół
23 kwietnia 2011. Mroźny świt pod Toubkalem, cudownie roziskrzonego odbijanym od lodu światłem. To ulga dla duszy, po nocy w upiornej jamie schroniska „Mouflons”, osaczającej z każdą bezsenną godziną wślizgującą się do śpiwora wilgocią i chłodem. Na szczyt Toubkal zmierzał już ludzki różaniec dzikiego, wspinaczkowego stampede. Od szczytu zmierzaliśmy zaś tylko my, oddalając Więcej >
Marokotrip prolog: Toubkalowe stadium człowieka
22 kwietnia 2011. Po dniu w Imlilu, ostatnim zadupiu do którego da się dojechać środkami marokańskiego transportu, rozpoczynamy trekking w Parku Narodowym Jebel Toubkal.
Mazz’ik, Berber u którego spaliśmy, upiera się, że łazi tam za dużo turystów. To jedyna rzecz, co do której nasze opinie się zgadzają. Cała reszta to radosny festiwal wszystkiego co Więcej >




Bill Hicks
Death In June
Erowid
Hunter S. Thompson
I Liq Chuan