Marokotrip: Czarny zawsze ma przejebane
Staliśmy do odprawy paszportowej na lotnisku Marekesz Menara. Za plecami szarpanina. Do pomieszczenia z portretem miłościwie panującego el rey, wystylizowanego na gwiazdę pedalskiej rozkładówki, trafiła trójka czarnych.
Za co? Kim są? Kto to wie? Może Nigeryjczykami, próbującymi przewieźć trzy kilo wybornego haszyszu w odbycie? Biedni skurwiele ukarani za próbę uczynienia swojego nędznego życia Więcej >
Marokotrip: Tadżinhad
Maroko, Marrakesz. Kręcąc się popołudniem wokół Jamaa el-Fna, wtoczyliśmy się z Rafałem do miejscowej mordowni. Parujące stożkowate gary, zakazane mordy, plastykowe ceraty z pecynami niedającego się już nigdy usunąć tłuszczu. Lokal z klasą. W sam raz dla nas. Wskazaliśmy paluchami jedno z ceramicznych naczyń i czekając na jego dostarczenie, rozłożyliśmy się na tandetnych krzesłach ogrodowych.
Tadżin. Duszone Więcej >
Hańcza miesiąc indziej
Zero pączków, zero kwiatów, szesnaście odcieni szarości. Wiosna gdzieś bardziej miesiąc później. Tak właśnie wyglądały Suwałki w zeszły weekend.
Premierowe nurkowanie tego roku w Hańczy wycisnęło resztki ciepła z mojego ciała. Woda trzy stopnie Celsjusza, w odmętach martwa ryba z groteskowo wyciśniętym na wierzch pęcherzem, ból ścinanego białka i napływające zewsząd sygnały: „Przeżyć! Przeżyć! Przeżyć!”.
Z tej perspektywy Więcej >
Zdobywcy
Oglądam sobie strony trekkingowe, przerzucam książki o górach, zajrzę czasem do sklepu, gdzie dostaniesz wszystko trekkingowe: trekkingowe podpaski, trekkingowe stringi i trekkingowe zegarki z miliardem opcji, których znaczenia nigdy nie pojmę.
Fotka ze szczytu — roześmiane mordy trzymające kolorowy totem zwierząt człekokształtnych. I tak sobie myślę, że na wyprawę z Rafałem też powinniśmy zabrać jakąś szmatę. Inaczej nie będziemy Więcej >




Bill Hicks
Death In June
Erowid
Hunter S. Thompson
I Liq Chuan