Jak się cieszę z powrotu
Zamówiłem makaron sojowy w chińskim śmierdzibarku „Au Lac”, na Pradze. Przy stoliku obok siedzi Kornel — na oko dwudziestolatek, w swetrze z czarno-białym deseniem, którego marzeniem jest „przejechać się autostradą po Niemczech”. Jego bulimii emocjonalnej przysłuchują się dwie hałaśliwe podfruwajki klasy D, blondynki po trwałej ondulacji.
- Ile kurwa można jeść? — nie wytrzymuje w końcu jedna z nich, Talia.
- Nie może się zmarnować. — odpowiada spokojnie praski Romeo — Wiesz ile dzieci głoduje w Afryce?
- W Afryyyyce?! — przerywa mu — Ty wiesz ile zajebiście bogatych ludzi jest w Afryce?
- Taa? — chłopak patrzy na nią drwiąco — Niby gdzie?
- Gdzie, gdzie… — Talia wykrzywia usta w obliczu bezwstydnej ignorancji Kornela – W Szanghaju.
| Ten wpis został napisany przez Gato na 2011/05/06 o 15:46, i jest w kategorii Samo życie. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |




Bill Hicks
Death In June
Erowid
Hunter S. Thompson
I Liq Chuan
około 1 lat temu
jeden obiad i wiesz, że żyjesz
i za 10zł masz lepszą jazdę niż w Maroko
około 1 lat temu
W tym barze na wszystkich poziomach krzyżują się umysły, mięśnie i chemikalia. Jeden krok z Grochowskiej i rzeczywistość zaczyna falować rozmytym mrokiem i niejasnymi uśmiechami obcokrajowców. Rozkosznie tak.