Po raz pierw­szy zgar­ną­łem na klatę udział w maso­wym biegu ulicz­nym, Bie­gnij War­szawo. Przede mną ocean bia­łych koszu­lek. Za mną ocean bia­łych koszu­lek. Gdzieś w środku mnie rośnie buzu­jący wul­kan endor­fin i uśmiech, któ­rego nikt nie był w sta­nie zetrzeć mi z gęby jesz­cze do końca dnia. W cudow­nym towa­rzy­stwie Grzy­bo­wej (która namó­wiła mnie do Więcej >