CzemuNie

Kategorie
C

Dolce vita, czyli wypchaj cycki watą

Let­ni upał przy­le­pił się do majo­wej War­sza­wy. Niczym Mar­cel­lo Mastro­ian­ni w „Dolce Vita”, zde­cy­do­wa­li­śmy się z Zychem zjeść obiad pod fon­tan­ną w par­ku. Sce­no­gra­fie zmie­nia­ły się rów­nie sur­re­ali­stycz­nie co u Fede­ri­co Fel­li­nie­go. Zamiast rzym­skiej fon­tan­ny Tre­vi, mały wodo­trysk na Pra­dze Połu­dnie, jak pies z cho­rym pęche­rzem sika­ją­cym w górę nie­zdar­ny stru­my­czek wody. — Eeeee, cho­oopa­ki! — macha­ją do nas dwa stu kilo­we […]

Jak się cieszę z powrotu

Zamó­wi­łem maka­ron sojo­wy w chiń­skim śmier­dzi­bar­ku „Au Lac”, na Pra­dze. Przy sto­li­ku obok sie­dzi Kor­nel — na oko dwu­dzie­sto­la­tek, w swe­trze z cza­r­no-bia­­łym dese­niem, któ­re­go marze­niem jest „prze­je­chać się auto­stra­dą po Niem­czech”. Jego buli­mii emo­cjo­nal­nej przy­słu­chu­ją się dwie hała­śli­we pod­fru­waj­ki kla­sy D, blon­dyn­ki po trwa­łej ondu­la­cji. — Ile kur­wa moż­na jeść? — nie wytrzy­mu­je w koń­cu jed­na z nich, Talia. — Nie może się zmar­no­wać. — odpo­wia­da […]